5 listopada 2016

Bełt - przynęta na morskie trocie

                        Bełt to taka masywniejsza strzała o większym zasięgu i większej sile rażenia. I tak dokładnie jest z moimi przynętami na morskie trocie, które ochrzciłem tą nazwą. 

   Bełt poleci dalej niż inne przynęty, poleci nawet wtedy, gdy nic innego nie jest w stanie przebić się przez porywy wiatru. I zaprezentuje się rybie nawet wtedy, gdy inne wabiki znikają z pola widzenia pośród piany na powierzchni wody wyrwane przez fale, prądy i wiatr szarpiący linką.
   Bełt to przynęta do połowu w łowiskach, gdzie sukces zależy od podania wabia na duże odległości lub podczas surowych warunków z silnym wiatrem, prądem i dużą falą.



Po co taka przynęta? Dla mnie, bo lubię podążać swoimi ścieżkami i uważam, że również takie udeptałem sobie w połowie morskich troci. A lubię daleko sięgnąć przynętą, aż po horyzont i lubię łowić, gdy innych już „zwiało” z plaży.

   Teraz trochę o filozofii i koncepcji moich przynęt na trocie z plaży.

   Dla mnie dużym przełomem w podejściu do przynęt na morskie trocie było odkrycie, że można te szlachetne ryby skutecznie i regularnie łowić na płaski kawałek blachy z plombą ołowiu. W moich rękach taka prosta, wręcz prymitywna konstrukcja na tle innych, modnych i uznanych modeli, przebiła wszystkie misternie wykrępowane przynęty, które przewinęły się przez moje pudełka.
      Wiem, że Ameryki tu nie odkryłem, bo to już było…  Podobnie z koncepcją odlewania przynęt ze stopów niskotopliwych, pomysł stary podobnie jak metalurgia. W odniesieniu do spinningu plażowego nad Bałtykiem, realizowany już od co najmniej pół wieku, a przedstawiony w celu szerszego stosowania, cztery dekady temu w Biblii skandynawskich łowców troci „Havorred Havorred” autorstwa Kurta Malmbak-Kjeldsena i Freddy Weissa. Ciekawa jest historia napisania tej książki przez owych panów.

   Kolejnym etapem było złowienie kilku fajnych troci na przynętę wykonaną z kawałka pręta ze stali nierdzewnej. 



   Przygotowałem sobie takich kilka, z zamiarem dokonania pogromu w stadzie skarpów na środkowopomorskim wybrzeżu. Ostatecznie do celowych łowów turbotów w moim wykonaniu nie doszło, a owe przynęty z prętów walały się po pudełkach. Oczywiście podejmowałem jakieś próby przechytrzenia srebrnej troci na którąś z tych samoróbek, ale w normalnych warunkach były to próby bezskuteczne. Nawet specjalnie mnie te niepowodzenia nie dziwiły bo trudno było owe wabiki jakoś wiarygodnie w łowisku trociom zaprezentować. 

   
   Aż tu któregoś razu szybko pogarszające się warunki pogodowe zaczęły bardzo utrudniać łowienie klasycznymi przynętami, więc sięgnąłem po te „pręty” i… złowiłem niezłą troć. 
Zachęcony tym sukcesem nie odpuszczałem łowienia podczas coraz gorszej pogody, ba nawet zacząłem celowo podejmować łowienie ( oczywiście do czasu, gdy warunki osiągną punk krytyczny i dalsze łowienie jest bez sensu, czy jest wręcz niebezpieczne! ) i upolowałem kilka kolejnych ryb.
   Przeanalizowałem o co chodzi z tymi prętami… W tych warunkach to była jedyna przynęta, która była w stanie dolecieć do wyznaczonego miejsca połowu. Oczywiście każdy pilker o podobnych gabarytach również tej sztuki by dokonał, ale miałem tylko te cięte pręty. 
Gdy tam dotarła i zanurzyła się pod powierzchnią wody, umożliwiła zlikwidowanie balonu z linki wyciągniętej przez wiatr nie dając się wywlec na powierzchnię wody. 
Pracy toto nie miało wcześniej prawie żadnej, ale teraz we wzburzonej wodzie, poszarpywane prawie w miejscu, mogło do złudzenia przypominać rybkę walczącą z prądem. Przetarta grubszym papierem ściernym powierzchnia zapewne wabiła rozbłyskującymi refleksami. 
Żerujące w przyboju trocie okazały się wcale nie trudnym celem do złowienia, wystarczy tylko stawić czoła surowości morza…

   Zebrałem to wszystko razem i zrodził się projekt ciężkiej przynęty, pozbawionej wad „pręta”, oparty o konstrukcję stworzonej wcześniej Słowińskiej Strzały. 
Przelałem projekt na papier, wystrugałem model, odbiłem formę i odlałem pierwsze Bełty. Pierwszy wzór to był hardcore, waga ciężka w kategorii przynęt na trocie z plaży, bezpośrednio nawiązujący do wspomnianego pręta, również ważył 45 gram.
   Jego zastosowanie to hardcorowe łowienie troci w ekstremalnych warunkach w strefie przyboju. Łowienie takie opiera się na wykorzystaniu zwyczaju tej ryby aby penetrować podczas rosnącej fali ( co na ogół wiąże się z pogorszeniem warunków pogodowych ) obszaru przyboju, często tuż pod brzegiem, gdzie może znaleźć wypłukane z piasku czy zdezorientowane wzburzoną wodą organizmy będące jej pożywieniem.

   Hardcora odchudziłem zgodnie z aktualnymi trendami, ten w wersji fit w pełnym malowaniu i uzbrojeniu waży do 32 gram. 



Z ciekawości wykonałem też ten wzór w wersji z przelotowym kanalikiem do nawlekania na przypon. Wyszedł nawet bardzo dobrze.




   Tym slim modelem ,w obu wersjach zbrojenia, można normalnie łowić nawet i w zwykłych warunkach pogodowych, ciesząc się rzutami na dłuuugie dystanse. Nie wymaga wcale ekspresowego tempa zwijania linki, do utrzymania w toni wystarczy standardowa szybkość.

   Ale generalnie to przynęta pod łowienie na dużym dystansie, gdy widzimy oznaki żerowania ryby lub chcemy obłowić granicę czystej i zmąconej wody ale nic nie może dolecieć w ten obszar. 
Bełt bez większego wysiłku tam doleci, długi rzut, zlikwidowanie luźnej linki, przynęta w opadzie migocze wabiąc troć. Szybkie poderwanie kilkoma obrotami korby i kolejny wabiący opad. 
Po drugim poderwaniu przynęta zapewne już będzie poza obszarem zaobserwowanych oznak żerowania ryb, ale możliwe, że któraś ryba zainteresowała się przynętą i podąża za nią. Lub przetniemy trasę innych ryb, które nie zdradziły dotychczas swej obecności. Ściągamy zmiennym tempem, to często wystarczy aby sprowokować rybę do ataku. Jeżeli ryba tylko puka w przynętę, Bełtem nie zagramy w subtelnych tonach. 
W takich przypadkach należy wymienić go na Strzałę lub Atlatla, ryba będzie już w zasięgu tej przynęty i można nią z wyczuciem kusząco zagrać. Sprawdzone* przeze mnie nie jeden raz…

*Dotyczy przynęty Słowińska Strzała, wizja Atlatla powstała też w tamtym okresie, ale realizowana jest dopiero obecnie. Atlatl zaprezentowany zostanie wkrótce…



19 sierpnia 2016

Okuma - nowości na ICAST 2016

                                    Śledząc informacje i recenzje z prezentacji sprzętu wędkarskiego na tegorocznym ICAST, uwagę moją zwróciły dwie nowości, które pokazała Okuma.
Chodzi o nowe kołowrotki tej firmy dedykowane do wędkarstwa morskiego oczywiście, więc są to duże, mocne maszyny.

                 Pierwszy to Okuma Mataloid Spinning Reel, jest to w zasadzie nowsza wersja modelu Azores, który debiutował chyba dwa lata temu.
Zewnętrznie prawie identyczny korpus i rotor, Metaloid jest matowo czarny, wygląd szpuli całkiem nowy.
Zmiany są wewnątrz, główne koło napędowe wykonane z kutej stali nierdzewnej 304, mechanicznie nacinane, pinion również z tejże stali 304 mechanicznie nacinany.
Koło mechanizmu oscylacji również ze stali nierdzewnej, suwak oscylacji z aluminium anodowanego.
Ciekawy jest innowacyjny sposób montażu elementów napędu i oscylacji zastosowany przez Okumę.
Tradycyjnie punkty w których osadza się części zespołu napędu i oscylacji są odlewane czy wytłoczone wraz z korpusem.
Okuma zastosowała już w modelu Azores i powtórzyła w Metaloid rozwiązanie z wkładką z materiału węglowego, którą można demontować.
Jak zapewniają, użyty materiał charakteryzuje się dużo większą sztywnością od grafitów stosowanych do budowy kołowrotków.
Rozwiązanie to wprowadzili, aby wyeliminować korozję elektrochemiczną pomiędzy aluminiowym korpusem a stalą z obudowy łożysk czy piniona po dostaniu się morskiej wody do wnętrza korpusu. Pożyjemy, zobaczymy...

Nie dostałem modelu testowego, więc zapraszam do obejrzenia fotek kołowrotka do kogoś, kto miał taką przyjemność:

Foto Okuma Metaloid

Filmy:



                                      

                    
                                   Drugi kołowrotek Okumy to model Makaira, całkowita nowość, 
dedykowana dopołowu wielkich morskich drapieżników metodą poppingu i jiggingu.

Tym modelem Okuma wchodzi czy próbuje wejść w segment rynku opanowany przez największe rozmiarowo Stelle SW i Daiwy Saltiga.


Sesja fotograficzna i pierwsze wrażenia i uwagi z forum stripersonline.com:

Foto Okuma Makaira

                              Zaciekawiła mnie Okuma, wcześniej nie brałem pod uwagę, gdyż jej kołowrotki miały problemy z układaniem plecionki, które satysfakcjonowałoby mnie przy moich metodach i moim stylu łowienia.
Teraz w nowych modelach odeszli od tego niezbyt udanego eliptycznego kółka i jest bardzo wyraźna poprawa. Trochę rzucałem z Azores i moim zdaniem z nawojem spokojnie dorównuje kołowrotkom Ryobi. A z tymi nie miałem problemów...
Ryobi raczej zatrzymało się w miejscu, nie rozwija się, powiela sprawdzone, dobre rozwiązania, ale coraz częściej w wersji bardzo ekonomicznej.
U mnie, czuję, nadchodzi czas Okumy, dam jej szansę...



18 sierpnia 2016

Atlatl

                                Atlatl to nowy projekt przynęty do połowu morskich troci z plaży.
Projekt pod łowienie w bardziej spokojnych warunkach, będzie lżejszy od "Bełta" ale również będzie daleko leciał, stąd nawiązanie do nazwy przynęty.
Będzie można prezentować przynętę na płytkiej wodzie bez obaw o to, że zaryje się w dnie.
Korpus będzie malowany w różne kombinacje barw, skuteczne na trocie w różnych warunkach klarowności wody czy nasłonecznienia, zachmurzenia.




Więcej wkrótce...